sobota, 1 grudnia 2012


"Odezwała się szeptem do Saszy, że zostanie bez matki, potem umilkła. Wielki Boże, wszak ona już to kiedyś przeżyła. Zapamiętała wszystko: cajgowy chałat Kalmana, sznur z frendzlami, letni garnitur Saszy, buteleczki z lekarstwami i pół pomarańczy na krześle. Widziała to we śnie owej pamiętnej nocy, przed laty, kiedy wróciła od Cypkina do mieszkania ciotki... Ogarnął ją mistyczny smutek. Kres żywota był przed nią odsłonięty na wiele lat wstecz. Pół pomarańczy czerwonej jak wino połyskiwało w południowym słońcu, pestki i blonki uwidoczniały się dokładnie jak wtedy w sennym widzeniu.
Kalman pochylił się nad nią, a jego zaplecione pajsy zwisały pod kątem prostym."

"Jasza Winawer przesiedział przy zwłokach calutką noc. Znalazł jej modlitewnik i po chwili wachania zaczął recytować psalmy śpiewnym głosem, jak to słyszał u swego ojca, matki i dziadka. Nie rozumiał hebrajskiego, wszakże słowa same były pełne treści. Od czasu do czasu unosił zasłone z oblicza Klary. Czy jest świadoma, że on tutaj przebywa? Czy ją słyszy?"